To one częściej dbają o profilaktykę, pilnują badań dzieci i przypominają partnerom o wizytach u lekarza. A jednak w honorowym krwiodawstwie wciąż są niedoreprezentowane. Kobiety mają potencjał, by realnie wzmocnić system ochrony zdrowia – wystarczy przełamać mity, zadbać o świadomość i odważyć się mówić o krwi bez lęku.
Oddawanie krwi często postrzegamy jako jednorazowy gest odwagi. Tymczasem to decyzja, która ma wymiar systemowy – ratuje życie każdego dnia i stabilizuje funkcjonowanie szpitali. W Polsce zarejestrowanych jest ponad 600 tysięcy honorowych dawców, którzy rocznie oddają ponad 1,3 miliona jednostek krwi. To liczby, za którymi stoją konkretni pacjenci – ofiary wypadków, osoby operowane, chorzy onkologicznie, kobiety przy porodach.
A jednak kobiety stanowią tylko jedną czwartą wszystkich dawców. To zaskakujące, bo w innych obszarach zdrowia to właśnie one częściej wykonują badania profilaktyczne, szybciej reagują na objawy i podejmują decyzje prozdrowotne.
Nie brak chęci, lecz bariera świadomości
– „To nie jest kwestia mniejszej empatii czy gotowości kobiet do pomagania” – mówi Katarzyna Velinov, prezes Europejskiej Fundacji Dawcy Krwi. – „Najczęściej problemem są bariery zdrowotne oraz brak wiedzy, że można je kontrolować.”
Biologia ma tu istotne znaczenie. Kobiety w wieku rozrodczym częściej zmagają się z niedoborami żelaza – szacuje się, że może to dotyczyć nawet 20–30 procent z nich. To właśnie zbyt niski poziom hemoglobiny jest najczęstszą przyczyną czasowego wykluczenia z oddawania krwi. – „Ale to nie jest sygnał, by rezygnować” – podkreśla ekspertka. – „To raczej sygnał, by badać się regularnie, świadomie dbać o dietę i – jeśli trzeba – o właściwą suplementację. Krew jest w pewnym sensie lustrem naszego stylu życia – pokazuje jak się odżywiamy, jak śpimy, jak radzimy sobie ze stresem. A skoro tak, to znaczy, że mamy realny wpływ na jej jakość. Od niej z kolei zależy jakość naszego codziennego funkcjonowania i poziom odporności. Oddawanie krwi nie powinno być spontanicznym zrywem, lecz elementem odpowiedzialnego stylu życia.Tak jak morfologia raz w roku czy kontrolna wizyta u lekarza”
Właśnie takie podejście pozwala wielu kobietom bezpiecznie i regularnie dzielić się krwią z potrzebującymi. Warto też pamiętać, że kobiety mogą oddawać krew rzadziej niż mężczyźni, co również wpływa na ich mniejszy udział w statystykach krwiodawstwa.
Mity, które wciąż zniechęcają
Wokół krwiodawstwa kobiet narosło wiele przekonań, które nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości.
Jednym z najczęstszych jest obawa związana z miesiączką. – „W czasie menstruacji nie zaleca się oddawania krwi, ponieważ organizm i tak traci wtedy krew, a poziom żelaza może być niższy” – wyjaśnia Katarzyna Velinov. – „To jednak tylko chwilowe ograniczenie. Po zakończeniu miesiączki i przy prawidłowych wynikach badań kobieta może bezpiecznie zostać dawcą.”
Inny stereotyp jest znacznie starszy – przekonanie, że kobiety są „zbyt słabe biologicznie”, by oddawać krew. – „W krwiodawstwie nie chodzi o siłę fizyczną, lecz o stan zdrowia i parametry krwi” – podkreśla ekspertka. – „Kobieta, która ma prawidłowy poziom hemoglobiny i dba o organizm, może oddawać krew równie bezpiecznie jak mężczyzna.”
Jest też mit subtelniejszy – że oddawanie krwi to heroiczny, wyjątkowy akt. – „Heroizm jest piękny, ale krwiodawstwo nie powinno być jednorazowym aktem odwagi” – podkreśla Katrzyna Velinov. – „To element społecznej odpowiedzialności, który może stać się naturalnym nawykiem.”
Pojawia się też bardzo praktyczna obawa – że po oddaniu krwi organizm będzie długo osłabiony. – „W rzeczywistości zdrowy organizm bardzo szybko uruchamia proces odbudowy” – wyjaśnia Katarzyna Velinov. – „Objętość osocza uzupełnia się już w ciągu kilkunastu godzin, a krwinki czerwone w ciągu kilku tygodni. Dlatego właśnie istnieją jasno określone odstępy między donacjami, które gwarantują bezpieczeństwo dawcy.” Ekspertka podkreśla, że odpowiednie nawodnienie, lekki posiłek i odpoczynek po donacji sprawiają, że większość dawców wraca do codziennych aktywności jeszcze tego samego dnia.
Paradoks polega na tym, że kobiety częściej dbają o zdrowie i regularnie wykonują badania, a jednocześnie rzadziej zostają krwiodawczyniami. „Właśnie dlatego potencjał tej grupy jest w krwiodawstwie wciąż tak duży i mamy ogromne pole do działania, by kobiety bez obaw i z pełnym zaufaniem oddawały krew” – mówi Katarzyna Velinov.
Matki jako pierwsze ambasadorki zdrowia
Stając się matkami, kobiety stają się również pierwszymi edukatorkami zdrowia swoich dzieci. To matki najczęściej oswajają dziecko z wizytą u lekarza, szczepieniem czy badaniem krwi. Od ich reakcji i słów zależy, czy takie doświadczenia będą kojarzyć się z lękiem, czy z czymś naturalnym i potrzebnym.
W odpowiedzi na tę potrzebę powstała książka „Liga Krewniaków – bohaterów masz we krwi” autorstwa Moniki Rędzińskiej-Królikowskiej i Katarzyny Velinov. Publikacja, która już w tym miesiącu ukaże się w księgarniach, w przystępny sposób tłumaczy dzieciom, czym jest krew i jaką rolę pełni w organizmie – bez straszenia, za to z empatią i wyobraźnią. – „Chcieliśmy pokazać, że krew to nie coś groźnego, lecz coś niezwykłego. To nasz wewnętrzny bohater” – mówi Katarzyna Velinov. – „Jeśli dziecko zrozumie to wcześnie, w przyszłości łatwiej podejmie decyzję o badaniach czy nawet oddaniu krwi.”
To edukacja, która nie moralizuje, lecz oswaja. Nie buduje napięcia, lecz poczucie sprawczości i ciekawości własnego ciała.
Odpowiedzialność, która zostaje na lata
Krwiodawstwo nie zaczyna się w centrum krwiodawstwa. Zaczyna się dużo wcześniej – w domu. W rozmowie o badaniach. W spokojnym tłumaczeniu dziecku, że igła to nie zagrożenie, lecz narzędzie pomagania. W decyzji, by sprawdzić poziom żelaza zamiast z góry zakładać, że „to nie dla mnie”.
– „Chcemy, by oddawanie krwi stało się tak naturalne jak profilaktyczne badania czy zdrowa dieta” – mówi Katarzyna Velinov. – „Nie jednorazowym aktem heroizmu, lecz spokojnym, dojrzałym nawykiem odpowiedzialnych ludzi.” A kobiety nie tylko nie są „zbyt słabe”, by oddawać krew – przeciwnie, to one często jako pierwsze uczą dzieci, czym jest troska o zdrowie i empatia wobec innych. Jeśli przełamią mity i zaczną mówić o krwi bez lęku, zmienią nie tylko statystyki krwiodawstwa. Mogą zmienić sposób myślenia całych rodzin. Każdy przyszły dawca najpierw był dzieckiem, któremu ktoś spokojnie wytłumaczył, czym jest krew.






Be First to Comment